Koncert Orkiestry Kameralnej PR Amadeus

24.09., godz.: 17:00
Sala Koncertowa CKK Jordanki
Wstęp wolny – obowiązują wejściówki

Wejściówki do odbioru w kasie CKK Jordanki od 12 września.

Wykonawcy:
Anna Duczmal-Mróz /dyrygent/
Jarosław Żołnierczyk /skrzypce/
Orkiestra Kameralna PR Amadeus

W programie:
Karol Szymanowski – Etiuda b-moll op. 4 nr 3 (ar. A. Duczmal)
Mikołaj Górecki – Concerto-Notturno na skrzypce i orkiestrę smyczkową
Roxanna Panufnik – „Jesień w Albanii” z “Four World Seasons”
Ludwig van Beethoven – Sonata „Księżycowa” op. 27 nr 2  (opr. J. Kowalewski)
Antonin Dvořák – Kwartet smyczkowy nr 12 F-dur op. 96 „Amerykański” (ar. A. Duczmal)

„Paderewski przedstawił się na raucie Stasi [siostrze kompozytora], mówił jej różne czułości o mnie, zwłaszcza naturalnie o słynnej Etiudzie b-moll op. 4 nr 3. Fatalnie jest już w tak młodym wieku skomponować swoją IX Symfonię!”, pisał Karol Szymanowski w liście do Grzegorza Fitelberga z 13 listopada 1910 roku. Istotnie, trzecia z etiud z opusu czwartego cieszyła się szalonym powodzeniem już za życia Szymanowskiego, a jej opracowania na orkiestrę symfoniczną dokonał niepomny na dąsy kolegi Fitelberg. Dziś wysłuchamy tego utrzymanego w tempie Andante i przepełnionego dostojnym, elegijnym wręcz nastrojem utworu, zwieńczonego dramatyczną kulminacją oraz końcowym uspokojeniem, w aranżacji Agnieszki Duczmal na orkiestrę kameralną.

„Ponieważ moi poprzednicy wykorzystali już wszystkie przydatne i niezbędne tematy, zachowam się tak jak ktoś, kto z powodu swojego ubóstwa przybywa ostatni na targ […] i dostaje wszystkie te rzeczy, które obejrzeli inni i odrzucili z powodu ich niewielkiej wartości. Wzgardzone przez innych, ja zapakuję do swojego skromnego koszyka” – tym cytatem z Leonarda da Vinci odpowiedział Mikołaj Górecki na zadane przez Charlesa W. Cary’ego pytanie o źródła swojego stylu. Podczas pisania Concerto Notturno na skrzypce i orkiestrę smyczkową kompozytor nie ukończył jeszcze trzydziestu lat, a jednak dzieło to cechuje dojrzała klarowność formy oraz – w skrajnych ogniwach – atmosfera kontemplacyjnej zadumy. W pierwszej części powstałego w 2000 roku koncertu uważni słuchacze rozpoznają cytat z Cyganerii Giacomo Pucciniego – tym okruchem wykorzystanym już przez wielkiego poprzednika Górecki nie wzgardził. Kompozytor „nie akceptuje podziału muzyki na tonalną i atonalną – według niego istnieje tylko jedna muzyka, a reszta to tylko kwestia podejścia i interpretacji”, podkreśla Dorota Staszkiewicz („Kwarta. Magazyn o polskiej muzyce współczesnej”, grudzień 2012). Pozaczasowość jego muzyki, zbliżającą jego twórczość do dzieł słynnego ojca, słychać już od pierwszych taktów Concerto notturno: w hipnotycznym  Lento liryczny temat skrzypiec jest zawieszony w dźwiękowej przestrzeni, która raczej trwa niż dzieje się. Kontrastująca, wirtuozowska część druga Allegro przywołuje rytmy tanga i skojarzenia z twórczością Astora Piazzolli. W części finałowej, Molto lento, powraca nastrój nocnej medytacji.

„Roxanna Panufnik prywatnie jest moją najlepszą przyjaciółką. Napisała dla mnie utwór Four World Seasons (Cztery pory roku na świecie). […] Z jednej strony Roxanna, komponując to dzieło, myślała o moim dźwięku, o moim stylu gry, a z drugiej – współpracowałyśmy bardzo blisko na etapie tworzenia samej koncepcji i struktury. Miałam zatem duży wpływ na finalny efekt. Oczywiście ta kompozycja już samą nazwą nawiązuje do Czterech pór roku Vivaldiego. Jednak próżno w niej szukać trzyczęściowej formy koncertów. Roxanna podeszła do tematu zgoła inaczej. Każdy z czterech utworów to muzyczna podróż do innego kraju, do innej tradycji. Wszystko rozpoczyna Jesień dedykowana ojcu Roxanny – Andrzejowi. Umiejscowiona jest w roztańczonej Albanii”, tak o utworze, którego wysłuchamy dzisiejszego wieczoru, mówiła angielska skrzypaczka Tasmin Little („Muzyka w Mieście”, styczeń 2017). Wielobarwna dźwiękowa pocztówka z bliskiej geograficznie, a zarazem egzotycznej dla większości z nas europejskiej krainy, będzie znakomitym wprowadzeniem w tak trudną czasem pod naszym polskim niebem porę roku.

Wysłuchamy dzisiaj również najsłynniejszej bodaj sonaty fortepianowej wszech czasów – nie usłyszymy jednak fortepianu. Transkrypcja na orkiestrę smyczkową może być odświeżającym zabiegiem w przypadku dzieła, które zostało nagrane już w ponad osiemdziesięciu wersjach płytowych. Sonata księżycowa w opracowaniu Jakuba Kowalewskiego straci być może nieco ze swego intymnego, tajemniczego wyrazu, zyska za to… Na to pytanie musimy odpowiedzieć sobie sami! Beethoven generalnie z życzliwością podchodził do takich przeróbek swoich dzieł, choć oczywiście, nie do wszystkich. Pisał nawet: „Należy położyć tamę tej potwornej praktyce przenoszenia kompozycji fortepianowych na smyczki, jeśli owe instrumenty smyczkowe nie dają się ze sobą pogodzić. Uważam, że tylko sam Mozart mógłby zaaranżować na inne instrumenty dzieła, które napisał na fortepian”. Muzyka geniusza z Bonn jest jednak tak uniwersalna, że brzmi zaskakująco dobrze nawet w diametralnie innej instrumentacji, czego możemy się przekonać choćby słuchając Beethovenowskich symfonii w opracowaniach na fortepian Franza Liszta.

Podobnie przebojowym co Sonata dziełem jest Kwartet smyczkowy F-dur op. 96 „Amerykański” Antonína Dvořáka – jedno z najczęściej wykonywanych dzieł kameralnych wszech czasów, nie bez powodu ukochane przez publiczność. W muzyce kameralnej czeskiego kompozytora odnaleźć można coś, co bliskie jest twórczości Franza Schuberta – pogoda i dziecięca radość, nie będąca jednak nigdy pustą wesołością. Utwór powstał podczas pobytu Dvořáka w osadzie czeskich emigrantów w Spilville, w stanie Iowa. Środkowy zachód, będący do dziś w USA synonimem prowincjonalności, stereotypowych wyobrażeń i (czasem dobrodusznych) żartów, odpowiadał wychowanemu z małym miasteczku kompozytorowi. Spilville, liczące obecnie zaledwie trzystu mieszkańców, do dziś szczyci się pobytem europejskiego mistrza. Napisanie kwartetu zajęło Dvořákowi tylko siedemnaście dni, a prawykonanie dzieła odbyło się w Bostonie  1 stycznia 1894 roku. Kwartet od razu zachwycił krytyków oraz publiczność: w Allegro ma non troppo słychać od razu wpadający w ucho temat oparty na pentatonice; w Lento w d-moll panuje poważna atmosfera – jedyny cień padający na to słoneczne, pastoralne dzieło; część trzecia to błyskotliwe scherzo w tempie Molto vivace: słychać tu tak lubiane przez kompozytora naśladowanie śpiewu ptaków, szczególnie zaś sierpotki, którą Dvořák usłyszał podczas pierwszego spaceru w Spilville. Brawurowy finał w tempie Vivace ma non troppo ma formę ronda i w efektowny sposób łączy motywy kojarzące się z Dzikim Zachodem oraz wiedeńskim ogródkiem. Jak pisze Danuta Gwizdalanka, mamy tu do czynienia z „niezwykłym połączeniem muzycznych reminiscencji amerykańskiego salonu i czeskiej gospody”. Kwartetu wysłuchamy w aranżacji na orkiestrę kameralną autorstwa Agnieszki Duczmal.

Piotr Majwiejczuk