Audycje dla dzieci – “Gwiezdne nuty”

Audycje dla dzieci – “Gwiezdne nuty” to koncerty dla szkół z małych miejscowości województwa kujawsko-pomorskiego.


Gwiazdy, planety i księżyce zawsze fascynowały artystów. Noszące imiona bogów olbrzymie ciała niebieskie unoszące się w przekraczającej ludzkie pojęcie przestrzeni kosmicznej były tematem książek i filmów science-fiction. Czasem zaś jako wiszące na ziemskim niebie lśniące punkty oświetlały spotkania kochanków, wędrówki samotnych marzycieli, inspirowały filozofów i poetów. Posłuchamy dziś muzyki napisanej przez bardzo różnych kompozytorów na przestrzeni ponad dwustu lat; wszystkich łączy „niebo gwiaździste” nad nami.

„Miller nie promieniował ciepłem ani za pulpitem dyrygenckim, ani poza nim, a jednak gdy jego orkiestra intonowała ten temat, publiczność  była zgubiona: ściśnięte gardła, zamglone oczy. Czy jakiekolwiek inne nagranie dorównuje Moonlight Serenade pod względem wywoływania odruchu Pawłowa nieprzerwanie przez tyle lat?” – pisał krytyk jazzowy Gary Giddins sześćdziesiąt pięć lat od powstania słynnej ballady. Wykorzystana w dziesiątkach filmów (m.in. w genialnych Wspomnieniach z gwiezdnego pyłu Woody’ego Allena) melancholijna serenada Glenna Millera pierwotnie nosiła tytuł Now I Lay Me Down to Weep. Ponieważ jednak słynny bandleader skomponował wcześniej Sunrise Serenade, wydawca zdecydował się zmienić tytuł, by stworzyć słoneczno-księżycowy dyptyk.

Równie luźny związek łączy centrum Układu Słonecznego z sześcioma kwartetami smyczkowymi op. 20 Josepha Haydna – na okładce wydania utworów z 1779 roku widniała litografia przedstawiająca wschodzące Słońce. Pierwszy klasyk nie byłby sobą, gdyby nie urozmaicił nobliwej formy kwartetu rozmaitymi niespodziankami. Jedną z nich jest część trzecia Kwartetu D-dur op. 20 nr 4 – tradycyjnego dworskiego menueta zastąpiło Allegretto alla Zingarese, inspirowane muzyką cygańską. Część ta, o synkopowanej, rozkołysanej rytmice, stała się najpopularniejszym fragmentem całego opus.

Pierwszą z suit orkiestrowa Peer Gynt skomponowanych przez Edvarda Griega do sztuki Henrika Ibsena otwiera Poranek, który w partyturze został opisany tak: „Świt. Akacje i palmy. Peer siedzi na drzewie używając ułamanej gałęzi do obrony przed grupą atakujących go małp”. Przyzwyczailiśmy się „słyszeć” w muzyce Griega piękno nordyckiej przyrody, mało kto jednak pamięta, że ten jeden z najpiękniejszych muzycznych wschodów Słońca  towarzyszy przygodom norweskiego bohatera w Maroku. Grieg odmalował dźwiękami scenę niezwykle sugestywnie: rozpoczyna się ona delikatnym, pastoralnym tematem granym przez flet, po czym moc wschodzącego Słońca narasta aż do triumfalnej, radosnej kulminacji.

Równie popularną muzyką „poranną” jest trzecie ogniwo uwertury do opery Wilhelm Tell Gioacchino Rossiniego. Hector Berlioz nazwał tę uwerturę „symfonią w czterech częściach”, choć właściwsze chyba byłoby określenie „poemat symfoniczny”. W przeciwieństwie bowiem do wcześniejszych uwertur Rossiniego, wstęp do Tella nie zawiera motywów rozwijanych później w partyturze opery, nie ma także formy klasycznego allegra sonatowego. To raczej cztery skontrastowane muzyczne obrazy wprowadzające w nastrój i krajobraz alpejskich szczytów, dolin, hal. Pierwsza, powolna część ukazuje poranek oraz preludium burzy – następnego ogniwa. Część trzecia to grany przez rożek angielski nostalgiczny temat, nawiązujący do tradycyjnej szwajcarskiej melodii pasterskiej. To właśnie tego fragmentu, znanego także jako Pieśń poranna, wysłuchamy dziś.

Zupełnie inaczej brzmi Wschód Słońca w wersji Richarda Straussa, rozpoczynający jego poemat symfoniczny Tako rzecze Zaratustra z 1896 roku, rozsławiony przez film Stanleya Kubricka 2001: Odyseja kosmiczna z 1968 roku. To jedna z najsłynniejszych filmowych scen wszech czasów, Świt ludzkości, któremu towarzyszy pompatyczna, majestatyczna muzyka Straussa. Rozłożony akord C-dur, rozpoczynający się od niskiego, mrocznego brzmienia kontrafagotu, kontrabasów i organów, a następnie przechodzący w fanfarę blachy, obrazuje potęgę i blask Słońca wschodzącego po raz pierwszy nad rodzajem ludzkim.

Bardziej minimalistyczne podejście do muzyki międzygwiezdnych przestrzeni prezentuje Hans Zimmer, weteran muzyki filmowej. Jego ścieżka dźwiękowa do filmu Christophera Nolana Interstellar z 2014 roku, prawdopodobnie najwybitniejszego dzieł kina science-fiction ostatniej dekady, hipnotyzuje repetytywnymi strukturami, brzmieniem organów, przywodzi na myśl utwory Philipa Glassa i innych przedstawicieli nurtu minimal music, przede wszystkim jednak doskonale dopełnia wysmakowaną wizualnie opowieść o straceńczej wyprawie pomiędzy światami, o małości i zarazem wielkości istoty ludzkiej wobec kosmosu. Bardziej monumentalny w brzmieniu, bo i napisany do filmu Transformers, będącego typową, komercyjną space-operą, jest utwór Steve’a Jablonsky’ego Arrival to Earth (Przybycie na Ziemię), wykorzystujący masywne brzmienie neoromantycznej orkiestry symfonicznej oraz chór.

Musical Galta MacDermota Hair, obchodzący właśnie swoje pięćdziesięciolecie, to credo epoki dzieci-kwiatów. Pochodząca z niego piosenka Walking in Space, zaaranżowana na jazzowo przez Quincy Jonesa, opowiada o przechadzce wśród gwiazd, która staje się możliwa dzięki poszerzającym percepcję środkom psychoaktywnym. Spacer w przestrzeni kosmicznej staje się metaforą prawdziwej wolności i spojrzenia z gwiezdnej perspektywy na ziemskie konflikty, wojny i przemoc: „Przechadzając się w przestrzeni odnajdujemy sens Pokoju. Nasze oczy otwierają się szeroko”.

Piotr Matwiejczuk